cropped-cropped-ZIMA1.jpg

Fora ze dwora, czyli na mój pomost wstęp surowo wzbroniony

Co roku wkurzam się na nowo. Wystarczy krótki spacer brzegiem jakiegokolwiek mazurskiego jeziora. Pomostów przybywa. Przybywa też napisów: Wstęp wzbroniony. Pomost prywatny. Co sprytniejsi i mniej wierzący w siłę zakazów ustawiają na swoich pomostach bramki, furtki, szlabany itp. Zapory na kłódki i jakby tego było za mało – zamieszczają stosowne groźne ostrzeżenia.  Jak tak dalej […]

Pora odlotów

Dlaczego się nie przedstawiają? Fruwają nad naszą działką, hałasują niemożebnie. Duże i małe. I żadne nie pomyśli, by się przedstawić.  Siadają na drzewach i wrzeszczą. Co ciekawe, te ukryte w gałęziach siedzą cicho, jakby ich nie było, odpoczywają czy co, ale wystarczy, że przeleci jakiś nowy klucz  i zaczynają drzeć dzioby. Ze strachu czy złości? […]

Zamykanie letniego domu

Zamykanie wakacyjnego domu, a konkretnie zamykanie domu letniego, jakby nie było wakacje można i zimą sobie zorganizować, a zatem … zamykanie letniego domu to bardzo złożone przeżycie. Kiedy po raz ostatni w tym roku myję podłogi, wycieram kurze, porządkuję szafy – wszystko mi woła o przemijaniu. Jak pisał Staff: „Najgłębszy smutek szczęścia, że wszystko przemija”. […]

A może końca świata nie będzie?

Jezioro, nasze, mazurskie, wygląda tajemniczo. Przymglone, pomarszczone od podmuchów wiatru. Szaro-granatowe. W ten piękny sierpniowy poranek zlewa się z chmurami i w niczym, jeśli chodzi o aparycję, nie ustępuje Bałtykowi. A w dodatku jest od Bałtyku cieplejsze. I, co bardzo ważne, nie jest słone.  I kiedy tak siedzę w wodzie lub nad wodą, to myślę […]

Woda jest tak ciepła, że nie chłodzi

Jezioro, nasze, mazurskie, wygląda olśniewająco. Zwłaszcza, nomen omen, w słońcu. W te piękne sierpniowe dni w niczym, jeśli chodzi o aparycję, nie ustępuje Adriatykowi. A w dodatku jest od Adriatyku cieplejsze. I, co bardzo ważne, nie jest słone.  Donoszę, że po kilkunastoletniej przerwie usłyszałam ponownie zdanie, które mnie kiedyś, lata temu, mocno zachwyciło: Woda jest […]

Płomyk z 17 lutego 1938 roku

W ramach nicnierobienia przeglądam wygrzebane z dna szafy Płomyki z 1938 i 1939 roku. Zajęcie wciągające i  pouczające.  W każdym razie dla mnie.  I jak przystało na ekstrawertyka, nie zachowam swoich refleksji dla siebie, tylko je upublicznię. Kto chce niech czyta, kto nie chce niech nie czyta. Temat wiodący pojawia się już na pierwszej stronie: […]

Pasym nie rozkwita

Zastanawiałam się, czy postawić przy powyższym zdaniu znak zapytania, czy nie. Bo tak naprawdę nie wiem, co z tym Pasymiem się dzieje, umiera, dogorywa, żyje? Jedno jest pewne – Pasym nie rozkwita. W każdym razie knajpa u Rycha już nie dycha. Sklep natomiast ma się dobrze. Co więcej, zachwyca zaopatrzeniem, zwłaszcza w dziale wędliniarskim. Trzyma […]

Goście się nudzą

Gościliśmy kilka dni temu małego, bo niespełna rocznego, sympatycznego bobasa, w którym my, wszyscy dorośli, zakochaliśmy się od pierwszej chwili. Był tylko jeden problem. Marianek spał mało i szybko się nudził, a wtedy zaczynał się złościć i płakać. Metoda radzenia sobie z problemem była, i to bardzo skuteczna – trzeba było Marianka czymś zająć. Utulić, […]