Biedronka w Pasymiu

PasymPasym – urocze miasteczko. Nie wiem, czy wygodne do życia. Nie wiem, na co skarżą się jego stali mieszkańcy, a z czego są dumni i zadowoleni. Mogę się tego tylko domyślać. Bardziej lub mniej trafnie. Ja Pasym odwiedzam, oni w nim mieszkają, a to bardzo różne opcje.

Lubię Pasym. Podziwiam jego uliczki, kamieniczki w Rynku, wspaniały ratusz, dwa kościoły – i ten ewangelicki, i ten katolicki.  Podziwiam dawny budynek sądu (obecnie Dom dla Dzieci), mini park miejski z wieżą ciśnień. Lubię spacerować nad jeziorem. Robić zakupy w piekarni Krzyś i w Tyrolskiej. Pić kawę w kawiarence Mazurskiej. Kupować aspirynę w uroczej aptece  w Rynku. Długo można by wyliczać pasymskie atrakcje. I kiedyś to z pewnością zrobię. Starannie, z przejęciem. Dzisiaj jednak o co innego mi chodzi. 

Chodzi o to, że w Pasymiu pojawiła się Biedronka. Trochę na uboczu, ale jest. I kusi. Zrobiło się wygodnie. Nie trzeba jeździć do Biedronki w Szczytnie. Można na miejscu zrobić szybkie duże zakupy. Tylko czy Pasym poradzi sobie z Biedronką? Właściwie to trafniej byłoby spytać: czy poradzi sobie mimo Biedronki? Czy przetrwają pasymskie sklepiki? Zwłaszcza te z artykułami spożywczymi? Jak Biedronka wpłynie na kondycję wspaniałego sklepu z artykułami gospodarstwa domowego przy Reja? Czy wpłynie na los piekarenek?

Jakiś czas temu zniknął pasymski sklep rybny. Czegoś wraz z tym sklepem z aury mazurskiego Pasymia ubyło. I nie wróci. Chciałabym, aby nie było jak w piosence: „Co wyliczę to wyliczę, ale zawsze wtedy powiem, że najbardziej mi żal……….. „.

11 comments on “Biedronka w Pasymiu

  1. U mnie w Iławie rzecz niesłychana, bo nie dość, że rond bez liku, to jeszcze Biedronek. Ostatnio kolega śmiał się, że herbem Iławy nie powinna być Matka Boska z Dzieciątkiem w bramie miasta, tylko biedronka na rondzie :)

  2. To smutne Ewuniu, ze Nowe wypiera Stare, choc to drugie to nostalgia i niezwyczajny klimat miast i miasteczek. Wygoda nie zawsze idzie w parze z ta aura, za ktora sie teskni.
    Pozdrawiam Cie Ewus bardzo serdecznie :)

  3. Dlaczego my tak bardzo nie lubimy samych siebie, że niszczymy lokalne zwyczaje, tradycję, zaangażowanie? Ja tam wole chodzić do osiedlowych sklepików. W różnych mam swoje ulubione rzeczy, które kupuję. W markecie kupuję tylko to, czego nie ma gdzie indziej. Mnie tylko dziwi, skąd ludzie maja tyle pieniędzy, że te nowe wielkopowierzchniowe sklepy działają, skoro tylu narzeka na zarobki?

    1. Pamiętam jak rozpaczałam nad losem małych sklepów czytając „Wszystko dla Pań” Zoli. Miałam wtedy 13-14 lat i korzystając z zasobów miejskiej biblioteki zgłębiałam kolejne tomy cyklu Rougon-Macquartów. Nie wszystkie niestety były w bibliotece. Pamiętam swoje rozczarowanie, gdy okazało się, że nie ma „Grzechu księdza…” (już nie pamiętam jakiego. Najbardziej wstrząsnęła mną „Nana”. Rzeczywiście właściwe lektury sobie dobierałam. Poszłam w dygresje, a chciałam przecież tylko napisać, że Zola świetnie przedstawił mechanizmy przejmowania handlu przez wielkie firmy.

  4. Mnie też najbardziej żal „kolorowych jarmarków”…..
    Dlatego jeżdżę np. do Kazimierza Dolnego w dni targowe….

  5. U nas też jest ten problem. Małe miasteczko, a marketów różnej maści chyba z 7. Jeśli malutki sklepik ma dobrą lokalizację, to przetrwa, ale wielu nie wytrzymało konkurencji.

    Pozdrawiam Ewo Ciebie :)

  6. Ewuniu miło mi ,że mogłam deczko dodać Ci uśmiechu i ochoty do działania::))
    Ja uważam ,że jeden sklep Biedronka,nie zniszczy innych sklepików,bo kto lubi chodzić do ulubionych sklepów ,ten pójdzie.Zrobi zakupy i tu i tam…W Łodzi np. Sklepów na każdej ulicy obok siebie różnych ,na domiar tego wszelakie supermarkety itd…I jakoś wszyscy ciągną .Mieszkałam w Łodzi dawno temu ,teraz tylko odwiedzam syna ,jak jestem w kraju::)))Pozdrawiam Ewuniu

  7. Boję się, że los tzw. sklepów rodzinnych, o tradycyjnej formie sprzedaży jest już przesądzony. Tam, gdzie pojawia się tego typu placówka, tam pustoszeją centra miasteczek gdzie ruch stwarzały swoją ofertą sklepiki, zakładziki usługowe itp.
    To jest niemal reguła,
    Nawet pobudzany patriotyzm lokalny aby bronić swoich nic tu nie pomaga. Lubimy kupować w nowoczesnych sklepach, wkładać do koszyka, spotykać tam znajomych. Ładować zakupy do wielkich bagażników samochodów stojących na wygodnym parkingu…
    Taki los spotkał już wiele małych sklepików w małych i całkiem sporych miasteczkach.
    Pozdrawiam smutno

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *