Inwazja jeży

LELESZKI PO INWAZJI KRETÓW I JEŻY 2017 449 (6)Na naszej działce królują jeże. Nie wiem jakie, ponieważ w Polsce występują i te wschodnie, i te zachodnie. Te nasze są na pewno mazurskie i niezwykle skuteczne.  Nasz trawnik z dnia na dzień staje się byłym trawnikiem. Jeże są spokrewnione z kretami, o czym nie trzeba mnie przekonywać, bo krety na równi z jeżami ryją po naszych trawnikach. Te pierwsze  działają po wierzchu i budują kopalnie odkrywkowe, te drugie pod spodem, czyli uprawiają górnictwo głębinowe. Jakoś się dogadują, a być może nawet wspierają. Nie wiem, czy dopuszczają do komitywy nornice, ale wszystko możliwe.  

Jeże prowadzą nocny tryb życia, my dzienny, więc spotkań „face to face” udaje się nam uniknąć, z czego obie strony są zadowolone. One, bo mają święty spokój; my – bo nie mamy zielonego pojęcia, jak się w relacji z jeżami zachować. Mnie osobiście przeraża fakt, że jeże potrafią się wspinać, cieszy natomiast to, że umieją pływać. Jezioro nie tak daleko, więc może pewnego dnia odpłyną w siną dal, a przynajmniej na drugi brzeg.

Jeże są ponoć wszystkożerne, ale to chyba nie jest prawdą, bo nie jedzą, tak przynajmniej twierdzi Ciocia Wikipedia, jabłek. Lubią zjadać ślimaki, dżdżownice, jaja ptaków, małe ssaki i płazy. Żywią się jednak głównie owadami, ale niestety nie osami. A tych ostatnich ci u nas na działce dostatek i byłabym jeżom bardzo wdzięczna, gdyby z tego dostatku skorzystały, zaś jaja ptaków zostawiły w spokoju.  One jednak to moje życzenie mają w nosie.

Generalnie, o czym zapewnia Ciocia Wikipedia, pożyteczne z nich stworzonka. Nie trzeba mnie o tym zresztą przekonywać. Wiem, że zjadają pędraki i rozliczne szkodniki, że wielu ogrodników marzy o ich wizycie, a one dużym łukiem omijają ich działki, nawet profesjonalnie wabione. A nas ukochały i można by się tym cieszyć, gdyby nie to, że my mamy przede wszystkim trawnik. I w związku z tym trudno nam entuzjazm dla jeży z siebie wykrzesać.

Sprawa wydawałaby się przegrana, gdyby nie olśnienie, które naszło nas u poranka. Zrozumieliśmy, że jest tylko jeden sposób, nie tyle zresztą na jeże, co na nas samych. Trzeba trawnik na sad zamienić. Tyle, że co wtedy zrobić z kretami, osami i nornicami?

P.S. Tanio sprzedam działkę.  

19 comments on “Inwazja jeży

  1. Nigdy na swojej działce nie spotkałem się z jeżem, chociaż przez przezorność przyglądam się kupce gałązek gromadzonych jako materiał na ognisko, na czas odwiedzin wnusi. Miałem spalić pozostałości , ale bałem się zniszczenia tych zwierzątek, gdyby tam przez zimę zamieszkiwały. Mam natomiast krety i te mi dokuczają niszcząc zasiewy. Nie kojarzyłem związku pomiędzy tymi gospodarzami naszych działek.
    Musimy jakoś sobie radzić, samemu osiągać swoje cele i innym nie wadzić…
    Pozdrawiam

  2. W dzieciństwie mieliśmy rodzinę jeży w ogrodzie. Pamiętam, że dawaliśmy im obierki z jabłek i te obierki znikały, więc chyba jednak jedzą jabłka. Teraz, od kiedy mamy psa, poznikały kopce, bo krety wyprowadziły się do sąsiadów, pozbawionych biegającego czworonoga. niby dobrze, ale pies też kopie, więc efekt jest prawie ten sam:)
    Przyjemnej niedzieli Ewo:)

  3. U nas są nornice,ale mamy dużo kamieni i teren leśny.Do domu nie lizą ,ale w niektórych miejscach ogrodu wykopują dziurki ,bo maja niżej nory. Odpuściłam sobie i im.Bo w sumie małe zwierzątko ,do czegoś służy::))Widuje je czasami pod kamieniami,jak znoszą coś do norki ,ale większy ruch jest kiedy są małe::Twoje jeże wyniosą się niebawem.Po zimie wygłodniałe szukają jedzenia,one wiedzą, że człowiek je ma::)że są śmietniki,coś upadnie..::)) Ale jak przyjdzie ciepło i będzie więcej pokarmu,jeże się ulotnią.U nas bywają ,ale nie kopią.Las obok ,może dlatego nic nie robią .Kreta nie ma ,bo tereny skaliste::) to nie ma po czym ryć ::)Może kładź im jedzonko w jednym miejscu,najedzą się i pójdą::)))Pozdrawiam.

    1. Z tą stołówką dla jeży to dobry pomysł. A nornic ci u nas dostatek. Ogólnie nasza działka cieszy się powodzeniem. Mimo, że nawet śmietnika na niej nie ma. Chyba trzeba to uznać za powód do dumy. I odpuścić sobie i zwierzątkom.

  4. U nas także ciągle trawnik zryty. Tylko nie przyłapałam na gorącym uczynku delikwenta, więc nie wiem, czy to jeże, czy nornice, albo inny szkodnik. Za to kretów u nas mnogo, a ich kopce przyprawiają o ból głowy.
    Nie wystawię działki na sprzedaż bo na niej mój dom. Może uda się nam w zgodzie żyć z intruzem?

  5. Witaj, Ewo.

    Jeż, kolczasty to kolczasty, ale chociaż mały:)
    U nas ryją dziki, a bobry budują te swoje patykowate żeremia, więc w myśl zasady „jak się nie ma, co się lubi…” o trawniku nawet nie wspominamy, podziwiając perły bobrzej architektury:)

    Pozdrawiam :)

    1. Dzików na naszej mazurskiej działce póki co nie ma. Mam je natomiast w Warszawie. Zdarzają się sarny. Bobry zamieszkują przy sąsiednich jeziorach. Może zmienią lokalizację? Kto je tam wie. Mam jeszcze nornice. I krety, o których pisałam. Bardzo dużo os, ale nam nie zagrażają. U nas mieszkają. W ziemi. Stołują się gdzie indziej. Póki co nikogo nie pogryzły. Mrówki też nas lubią. Ślimaków prawie nie ma. Pewnie dzięki jeżom. O kretach już pisałam w poście. No i są wspaniałe ptaki i ptaszki. Dzięcioły urządziły sobie nawet gniazdo lęgowe w naszym domku. I tak sobie egzystujemy, za bardzo sobie nie wadząc.

  6. Polecam tekst piosenki Kelusa:
    „Lecz póki co jeżdżę
    na motorowerze
    nocą na szosach
    łapię w worek jeże
    Gdy worek napełnię
    za rzekę zanosze
    jeże powypuszczam
    daleko od szosy
    Jeże z worka chyłkiem
    chowają się w krzakach
    a ja myślę o tych
    które szlag potrafiał”

    1. A ja znam z kolei piosenkę Fasolek: Skacze coś jak piłka, całe w burych szpilkach/Toczy się jak kulka całe w liści piórkach/Skacze coś jak piłka, całe w burych szpilkach/Idzie poprzez jesień, wrzosy w kolcach niesie.

  7. Podobnie jak inni komentujący uważam, że trawnik faktycznie nie jest najważniejszy. Chętnie bym jeża do swojego ogródka przygarnęła. :)

  8. Tam, gdzie są jeże, działka jest ekologiczna, naturalna, czyli bez chemii. Też mam jeże i nawet zrobiłam im domek z liści i patyków, który polubiły. Tuptusie są oczkiem w głowie moich wnuków, podobno trawnik nie jest najważniejszy. Każdy ma swoje priorytety.
    Zasyłam serdeczności

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *