PŁOMYCZEK. TYGODNIK DLA MŁODSZYCH DZIECI. 4 marca 1935 r.

Płomyczek ostatniTym razem w ramach nicnierobienia przeglądam wygrzebane z dna szafy Płomyczki. Zajęcie wciągające i  pouczające.  W każdym razie dla mnie.  I jak przystało na ekstrawertyka, nie zachowam swoich refleksji dla siebie, tylko je upublicznię. Kto chce niech czyta, kto nie chce niech nie czyta. 

To już niestety ostatni Płomyczek w moim zbiorze. Będę za chwilę musiała pożegnać rok 1935, autorów płomyczkowych tamtej epoki i tamtą prostotę przekazu. Mam nadzieję, że udało się mi uchwycić, w ramach prezentowanych treści, ówczesną prawdę o życiu dziecka uwikłanego w międzywojenną i krótkospokojną, jak czas pokaże, rzeczywistość polską. Jest w Płomyczkach oswojony obraz niesprawiedliwej dystrybucji bogactwa i nędzy, i próba  ukazania, że, mimo trudności i biedy, można być szczęśliwym. Można się starać być szczęśliwym. W języku współczesnej psychologii można by to zdiagnozować następująco: Płomyczek podsuwa swoim czytelnikom rozliczne strategie radzenia sobie ze stresem skoncentrowane na zadaniu. Kiedy myślę o małych czytelnikach tych Płomyczków, kiedy czytam ich listy do redakcji, widzę ich losy w czasie II wojny światowej, widzę ich kilkuletnich w broniącej się we wrześniu 1939 ojczyźnie, widzę ich, nastoletnich, ginących w Powstaniu Warszawskim. Ale na razie, mam nadzieję, są po prostu szczęśliwymi dziećmi.

Ten numer jest poświęcony książkom i czytelnictwu. Główny tekst to opowieść o Kostku*, który właśnie wypożyczył „Wesołe historie” Ewy Szelburg. Pani z biblioteki poradziła mu, aby te utwory, bądź ich fragmenty, które mu się bardzo podobają, przepisywał do specjalnego zeszytu, a wtedy ich nie zapomni. By w ten sam sposób zapisywał tytuły przeczytanych książek i ich autorów.

I tak też Kostek zrobił, a my dzięki temu zapoznajemy się z książką Lucyny Krzemienieckiej „Był sobie jeden dom”, Jana Grabowskiego „Reksio i Pucek” Ludwika Wiszniewskiego „Trepki – Krzepki”. Janiny Porazińskiej „Kopciuszek” . Jest też w zapiskach Kostka inny utwór Porazińskiej, a mianowicie „Ucieszna historyjka o Fipciu”. „Fipcio to jest taki brudas i łakomczuch. W szkole mu powiedzieli, żeby się umył. To on uciekł do lasu. No to tam go złapali krasnale. I musi się myć”. Przytoczę budujący fragmencik: ”Fipcio się do dzieła bierze:/Pucu , pucu mydli szczerze/Twarz i ręce, uszy, szyję…/Myje się nasz Fipcio, myje/A krasnalki tu, tam bieżą.Wiszniewski/Wodę ciągle znoszą świeżą./Znieśli chyba pół potoku (Fipcio nie mył się od roku)/Szuru… buru… słychać w lesie/Aż się echo wokół niesie./Czy to drwal piłuje dęby?/Nie, to Fipcio myje zęby”.

Na wypadek, gdyby komuś  udało się cofnąć w czasie, do lutego 1935 roku, to zachęcam do zakupów w naszej Księgarni (Warszawa, Świętokrzyska 18). Są książeczki Reida „Jak Sing – chwat przewędrował świat” cena: 2 zł. 40 groszy), Selousa „Przymierze Tomcia ze zwierzętami” (cena: 2 złote). No i płomyczkowi autorzy: Porazińska, Grabowski, Szelburg – Zarembina (ceny od 1 do 3 złoty). Księgarnia Gebethnera w Warszawie wydała wierszyki A. Bogusławskiego „Mała Tereska” oraz „Wesołe wierszyki” K. Iłłakowiczówny.Każda z nich kosztuje 2 zł 50 groszy. No i prawdziwy hit „Przygody Koziołka – Matołka” Makuszyńskiego. Aż 4 tomy. Niestety drogo, bo jeden tom kosztuje aż 3 zł 50 groszy. I na koniec Księgarnia Arcta (Warszawa, Nowy Świat 35) proponuje „Poezje dla dzieci” Konopnickiej (cena w oprawie 4 złote) i trzy ciekawe książeczki napisane przez E. Chodaka „Dzieci na wsi”, „Jak to bywa w szkole”, „W zimie”. Obrazki ręcznie kolorowane, a mimo to nie tak drogo. Każda książeczka kosztuje 1 zł 50 gr.

*nie podano autora

3 comments on “PŁOMYCZEK. TYGODNIK DLA MŁODSZYCH DZIECI. 4 marca 1935 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *