Rozgniewany węgielek w duchu socrealizmu

Węgielek

Są pytania, które długo czekają na odpowiedź. Ale nie wolno, jak pokazuje praktyka, tracić nadziei. Zwłaszcza w dobie Internetu.

Jako dziecko bardzo lubiłam opowieść o węgielku. Jest zima. Dzieci lepią bałwana. Pojawia się węgielek, ale dzieci nie chcą się z nim bawić, bo boją się ubrudzić. Wzgardzony węgielek cierpi, ale  udowadnia, że należy mu się szacunek i w końcu ten szacunek dostaje. Bez węgla nie da się bowiem żyć. Będzie ciemno, zimno, głodno. Bez górników tym samym również  żyć się nie da  (ale to już mój przypis).   

Zawsze chciałam dowiedzieć się czegoś o autorze mojej dziecięcej wielce pouczającej czytanki. I już wiem. Wujek Google okazał się znów niezawodny. No i jest zaskoczenie. Historyjki nie napisał Polak, imię Andrzej* na okładce było mylące, lecz Czech, a dokładniej czeski malarz, ilustrator, pisarz, dziennikarz. I nie tylko o węgielku pisał, bo to ponoć w ogóle znany autor książek dla dzieci. Był też komentatorem sportowym. Propagował w Czechosłowacji rugby. Opowiadanie o węgielku, jeśli wierzyć wujkowi Googlowi, to rzecz napisana w duchu socrealizmu. Dziwne były te moje lektury dzieciństwa. 

*Ondrej Sekora (1899 – 1967) miał trudne życie. „Podczas II wojny światowej wraz z żoną i jej rodziną został wywieziony do obozu koncentracyjnego. Jego druga żona była Żydówką. On przebywał w niemieckim Osterode, ona trafiła do Terezina. Oboje przeżyli obóz, a swoje wspomnienia opisali w dzienniku. Pod koniec lat 60-tych wstąpił do czechosłowackiej partii komunistycznej” (cyt. za: lubimyczytac.pl/autor/100072/ondrej-ond-ej-sekora).

2 comments on “Rozgniewany węgielek w duchu socrealizmu

  1. Dorzucę coś o węgielku. Bo on tak ładnie prosił: „Ja też bym chcial bawić się z wami. Weźcie mnie na sanki”. A one na to: „Idź sobie! Jesteś czarny i brzydki! Pobrudzisz nas! Nie chcemy bawić się z tobą!”. Po rozum do głowy poszly dopiero wtedy, gdy obraziły się wszystkie węgielki i opuściły miasto. Nigdzie nie ostał się nawet kawałek węgla. Dzieci musiały odnaleźć i przeprosić węgielka. Pomogli im w tym górnicy. Węgielek wrócił do miasta. Inne węgielki również. No i najważniejsze jak zwykle jest zakończenie: „Odtąd Hania, Jacek, Wojtek i inne dzieci wiedziały, jak bardzo potrzebny jest węgiel. Wszystkie dzieci kochały i szanowały górników, którzy wydobywają węgiel dla wszystkich ludzi”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *