Przewlekłe zapalenie wyrostka robaczkowego

z cyklu: Jakiej to ja choroby nie mam? Już tylko hipochondrii

Od kilku dni cierpię na przewlekłe zapalenie wyrostka robaczkowego.  Bardzo mi to przeszkadza i bardzo niepokoi. Ból umiejscowił się, rzecz jasna, w moim prawym* boku. Typowo.  Ani krztyny oryginalności. Bolało i wcześniej, ale ostatnio bóle się nasiliły. Wujek Google wymądrza się, że zdiagnozowanie bólów w dole brzucha jest bardzo trudne, nawet dla doświadczonego lekarza, a objawy, które mu opisuję, są niejednoznaczne, ale akurat w tej kwestii się z nim nie zgadzam. Mam ewidentne przewlekłe zapalenie wyrostka i gdyby nie to, że jest weekend, zrobiłabym, na cito, stosowne badania krwi, a już na pewno OB, i udowodniłabym, że mam rację.     

Dlaczego przewlekłe, a nie ostre? Z powodu Cioci Wikipedii. Spytała o objawy i okazało się, że nie odczuwam bólów w okolicy pępka i nie schodzą one w dół podbrzusza, nie mam ani objawu Jaworskiego, ani Blumberga, ani nawet Roysinga (ciekawe, czy wszystkie te objawy zna mój internista?). Nie odczuwam też braku łaknienia, wręcz przeciwnie, mam potężny apetyt. Nie wystąpiły ani nudności, ani zaparcia. Tętno jest normalne, temperatura ciała również. Tym samym ostrego zapalenia wyrostka nie mam. Pozostaje przewlekłe.

Wujek Google nie chce mi niestety powiedzieć, jakie są  symptomy przewlekłego zapalenia wyrostka. Uważa, że przewlekłe zapalenie to mit, że czas rozwoju choroby jest bardzo krótki. Mętnie to brzmi, tym bardziej, że Ciocia Wikipedia twierdzi, że czasami dochodzi do oblepienia chorego wyrostka, czyli to wytworzenia plastronu. Czuję, że tak właśnie się stało w moim przypadku. Mam plastron, duży plastron niszczący moje trzewia. Operacji i tak nie uniknę. Tyle, że będzie ona wykonana w trybie planowym, cokolwiek by to nie znaczyło.

Byłabym zapomniała, dziwnym zbiegiem okoliczności, te moje bóle nasiliły się w momencie, gdy dowiedziałam się, że Ania (zgadza się – nasza Ania)  trafiła do szpitala i że usunęli jej wyrostek. Taki sam jak mój, robaczkowy. Nie ma wyjścia, w poniedziałek idę do lekarza.

*najpierw napisałam „w lewym”. I uzyskałam wysoki poziom oryginalnośći w diagnozie zapalenia wyrostka, na co zwrócił mi uwagę pan Andrzej (czyt, komentarze). No więc poprawiłam. Boli w prawym boku.Typowo, jak najbardziej typowo.

13 comments on “Przewlekłe zapalenie wyrostka robaczkowego

  1. Wracając do spraw Choszczówki. Sławojka nadal tkwi pośrodku chodnika. Obok wyrwy. I jeszcze na dodatek zrobiła się kałuża.FAJNIE

      1. mnie tak kilka lat boli- zaczęło się od zażywania ibuprofenu, pewnie kiedyś mi go wytną ale nie daje się narazie, polecam za to probiotyki, mnie pomogły, jak już dostaniesz diagnozę to napisz.
        Pozdrawiam

        1. zwróciłem uwagę na datę.. miesiąc nie ma diagnozy? pewnie to pasożyt bądź jelito nadwrażliwe. zapalenia wyrostka przewlekłego raczej nie ma – pytałem gastrologów z wieloletnim stażem i o czymś takim nie słyszeli.

  2. Znalazłem na innym blogu. A propos. „Pewnej pani wycięto wyrostek robaczkowy. Podczas zdejmowania szwów zapytała lekarza:
    - Panie doktorze, czy to będzie widać?
    Lekarz spojrzał na operowane miejsce i rzekł:
    - To będzie zależało wyłącznie od pani…”

  3. W prawym boli, jak najbardziej w prawym, panie Andrzeju. Wszystko przez te problemy z lateralizacją. Skrzyżowana, jak najjbardziej skrzyżowana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *